Pochodzi z Tarnowskich Gór, ma ścisły umysł i humanistyczne zainteresowania, wspiera otwarte standardy i stara się przekonywać wszystkich, że linux już jest desktop-ready. O tym, że idzie mu nie najgorzej możecie się przekonać czytając relację z pierwszej prezentacji, w której uczestniczył. Michał Wielgus (bo o nim mowa), przygotowuje się właśnie do drugiego spotkania w ramach WiOO w Szkole, a w perspektywie ma też trzecie. Na szczęście na nadmiar pracy na razie nie narzeka. Oto co napisał o sobie:
“Cześć.
Nazywam się Michał Wielgus i uczę się w II LO im. Stanisława Staszica w Tarnowskich Górach, w klasie o profilu matematyczno-fizycznym. Interesuję się informatyką (niespodzianka, prawda?), matematyką, fizyką i filozofią.
Komputerami zajmuję się (tak “na poważnie”) gdzieś od 4. klasy podstawówki, choć “bawiłem” się już trochę wcześniej. Programuję w
C/C++, uczę się PERLa. Linuksem zainteresowałem się gdzieś w maju 2005 roku. Próbowałem różnych dystrybucji, żeby w końcu w czerwcu zostać przy OpenSUSE, które gdzieś we wrześniu zamieniłem na kubuntu, które ostatnio porzuciłem dla Debiana:).
Od samego początku podobała mi się kontrola, jaką miałem nad wszystkim, łatwość obsługi, dostępność oprogramowania, stabilność, pełny wybór, prostota, która sprawia, że wszystko składa się w jedną, logiczną całość i (chyba najbardziej) filozofia FLOSS - idea dzielenia się swoją pracą, tak, żeby kolejni ludzie nie musieli wynajdywać koła od początku i mogli wykorzystać podstawy, które ktoś już przygotował do stworzenia czegoś nowego.
Uważam, że wolne i otwarte oprogramowanie, razem z otwartymi standardami to przyszłość, co z resztą wyraźnie widać po ostatnich wydarzeniach: rządy państw, instytucje publiczne migrują na Linuksa, sieci supermarketów preinstalują go na swoich komputerach, coraz częściej spotykamy go w urządzeniach przenośnych, a sukcesy takich projektów, jak Wikipedia (której z całych sił kibicuję i poprawiam/tłumaczę artykuły w wolnym czasie) mówią same za siebie. Brakuje jeszcze tylko świadomości społeczeństwa, ale i to powoli się zmienia, między innymi dzięki akcjom takim, jak ta. Ludzie muszą w końcu uwierzyć, że czasy, kiedy Linux rzeczywiście był systemem dla geeków z ogromną wiedzą i jeszcze większym samozaparciem mijają, i jedyne co po nich pozostaje, to mity “O systemie który nie jest jeszcze ‘Desktop-Ready’.”
Mamy nadzieję, że także dzięki pracy Michała i innych Wolontariuszy uda się te mity wreszcie obalić. Oby jak najszybciej!